Na wstępie dodam, że ten post nie jest dla wszystkich. Są ludzie, którzy funkcjonują na co dzień bez jakiejkolwiek autorefleksji i im zazwyczaj żyje się najłatwiej. Niestety kij ma dwa końce – takie osoby jest też łatwo wyprowadzić z równowagi. Drugi typ charakteru (przyjmijmy na chwilę to uproszczenie) to osoby o wysokim stopniu autorefleksji, zazwyczaj bardzo wrażliwe na krytykę i wpływy innych ludzi. Nierzadko introwertycy. Często siedzą we własnych głowach i niestety zdarza się, że doświadczają stanów bliskich depresji. Z moich obserwacji wynika, że więcej kobiet niż mężczyzn posiada podobne cechy, choć zdarzają się oczywiście wyjątki. Jeśli jesteś drugim typem, a Twój telefon śmiga na Androidzie, czytaj dalej ;)

Żeby wiedzieć, w którą stronę zmierzasz, musisz przede wszystkim wiedzieć, gdzie jesteś. Potrzebujesz mapy. Umysł człowieka jest najbardziej skomplikowanym z labiryntów i wiemy, że nie każdy radzi sobie z jego samodzielnym pokonaniem. W „odnajdowaniu” się dobrą rolę może odegrać dziennik, pamiętnik, czy coś podobnego. Dziennik ma jednak jedną wadę – sporo czasu zajęłoby nam ponowne odczytanie tekstów zapisywanych przez cały miesiąc. Potrzebujemy czegoś szybszego, łatwego w użytkowaniu, co pozwoli nam dostrzec, w jakim nastroju się znajdujemy i z jakiego powodu czujemy się tak, a nie inaczej. Przecież jeśli chcemy coś zmienić, musimy to najpierw dostrzec i poświęcić temu chwilę uwagi. Z pomocą przychodzi aplikacja Daylio, której z powodzeniem używałem przez około trzy miesiące. W skrócie – każdy dzień oznaczamy „buźką” reprezentującą nasz stan (ilość nastrojów możemy zmienić) i dodajemy czynności, jakie tego dnia wykonywaliśmy (czynności możemy wybrać z domyślnego zestawu, bądź dodać własne). Po kilku dniach widzimy, jak w rzeczywistości wygląda nasza codzienność, co wpływa na nas dobrze, a co nie. Można się podbudować, widząc, jak dużo rzeczy udało dam się danego dnia zrobić. Innym razem, gdy dzień „wyszedł” nam nie najlepiej, będzie nas to motywowało do zmiany zachowania. Bardzo przydatne narzędzie!

HabitBull To jedna z niewielu aplikacji, w których wykupiłem wersję premium. Przy osiąganiu celów z dystansem nieco dłuższym podstawą jest wytworzenie nawyków. Nawyk ma tę siłę, że pomimo lenistwa, czy niechęci, nadal wykonujemy czynności konieczne do ukończenia zadania. W programie ustawiamy czynności, które chcemy zamienić w nawyki i ustawiamy odpowiednie parametry. Używając sumiennie Habitbull możemy się całkowicie „przeprogramować”.

Gorąco polecam jeszcze Productivity Challenge Timer, czyli aplikację służącą do pomiaru czasu pracy nad poszczególnymi „projektami”. Korzystam z niej codziennie. Przydaje się także przy medytacji, nie tylko dając sygnał po ustalonym czasie, ale i zliczając statystyki.

Miłego dnia!
Kepa

 


autor zdjęcia: T. J. Lentz