2016_01_29_20.31.11

Trzy, cztery tego typu działania to pierwsza rzecz, jaką widzę codziennie po otwarciu oczu. Muszę wpisać wynik, żeby alarm przestał dzwonić. Jeśli pomylę się przy jakiejś z odpowiedzi, zaczynam od nowa z innymi liczbami. Wydaje się proste? Nie jest, gdy kładziesz się spać zbyt późno, a wstajesz o 6:00. Mózg zachowuje się wtedy jak samochód bez akumulatora.

W telefonie zainstalowanych mam aż siedem różnych budzików. Jak dotąd najlepszym okazał się Sleep as Android. Aplikacja korzysta z czujników naszego telefonu (akcelerometr, w niektórych modelach mikrofon), żeby określić, w jakiej fazie snu się znajdujemy i wybudzić nas w chwili, gdy sen jest płytki (wybudzanie powinno być łatwiejsze, a dla nas bardziej przyjemne).

Jeśli nawet po otwarciu oczu czujemy się „jak pałą w łeb”, możemy utrudnić sobie wyłączenie alarmu wspomnianymi wyżej zadaniami matematycznymi, skanowaniem kodu QR (musimy udać się np. do łazienki, żeby alarm przestał dzwonić), czy sprawdzaniem refleksu. Apka może przypominać nam, o której należy położyć się do łóżka, żeby przespać odpowiednią ilość godzin, jest także czas powolnego „wybudzania”. Dla zabawy mamy nawet funkcję automatycznego nagrywania, które włącza się gdy chrapiemy, czy mówimy przez sen. Po przetestowaniu aplikacji w wersji darmowej od razu kupiłem pełną wersję (jest bardzo tania). Podobna aplikacja, którą warto sprawdzić to Sleep Cycle.