Krul bul

Zasada „no pain, no gain” jest zupełnie prawdziwa, istnieją jednak różne rodzaje bólu i jestem pewien, że podobnie jak ja, jesteś w stanie rozpoznać „budujący” i „niszczący” ból. Jeśli nie, tym bardziej bądź ostrożny. Alarmujące sygnały wysłać mogą stawy, ścięgna, mięśnie. Kontuzje mijają, a zdrowie się regeneruje, jednak z pozoru drobne obrażenia po dłuższym czasie potrafią zaboleć podwójnie mocno.

Popełniłem błąd lekceważenia parokrotnie. W obecnym stanie zwichniętą kostkę mam przynajmniej raz w roku (zanim zdążyła się zagoić, znów ją nadwyrężałem). Przesadzanie z ciężarem na siłowni i nieodpowiednie ułożenie rąk skończyło się przeciążeniowym zapaleniem stawu łokciowego i brakiem ćwiczeń przez miesiąc. Czasem ból wraca. Jeśli jesteś na etapie „budowania nawyku” ćwiczeń, takie kontuzje mogą zniszczyć Twoje plany, wybijając z rytmu.

hehehe

Witaminy!
Chcąc zrzucić nadmiar tłuszczu za wszelką cenę nie ocieraj się o niezdrowe kombinacje żywieniowe i braki w diecie. Jedzenie samego twarogu, kurczaka i białka w prochu nie przynosi dobrych rezultatów. Doprowadzisz do odwodnienia, zakwaszenia organizmu, niedoboru witamin. Zaufaj mi, będziesz wiedział, jeśli Cię to dopadnie. To nic przyjemnego.

 

Dysproporcje
Może lubisz katować się na ławce i męczyć biceps, ale jeśli się zapomnisz, skończysz z wielkimi łapami wystającymi z pleców gimnazjalisty.  Zmieniaj priorytety. No i stałe: „nie bądź bocian, rób nogi”.

 

Brak cardio

Póki co, nadal uznaję to za błąd. Co gorsza, właściwie popełniam go cały czas, katując się ciężarem, a omijając bieżnię. Nie wiem, czy można porządnie zredukować na samych ćwiczeniach siłowych, ale mnie się to jeszcze nie udało. Właściwie, jako tako wyszedł mi jedynie pierwszy okres budowy mięśnia. Debiut redukcyjny właśnie rozpocząłem.

 

Sobie i Wam życzę powodzenia!